• Podróż
  • Wańka-Wstańka

    16 maja byliśmy gotowi do przepłynięcia Morza Koralowego jachetm Iana. Pożegnalne piwko i stek poprzedniej nocy, rano zaś ostatnie zakupy w warzywniaku i uzupełnienie zapasów wody i paliwa. Straż graniczna odprawiła nas bez większych problemów i wczesnym popołudniem wyruszyliśmy zostawiając Cairns i Australię za sobą. Kierunek Wyspy Salomona. Początek łatwy i przyjemny – wypłynięcie wyznaczonym kanałem […]

  • Podróż
  • O przygotowaniach do kolejnej przygody i pijanych Czechach

    Opuszczając Nową Zelandię i lecąc do Malezji miałem już w głowie pewien pomysł, co robić dalej. Należało tylko dopracować szczegóły. Może pamiętacie, gdy byłem w Australii pływałem trochę na jachcie z Ianem – 22-letnim Australijczykiem, który kupił łódkę w mizernym stanie i właśnie zaczynał ją remontować. Mieliśmy płynąć z Sydney do Brisbane, ale po dniu czy dwóch […]

  • Podróż
  • Coś się kończy, coś się zaczyna

    Zostały mi 3 tygodnie w Nowej Zelandii. Trochę smutno, bo mógłbym tam jeszcze trochę pomieszkać, ale tak czy inaczej ten moment musiał kiedyś nastąpić. Trzeba było więc zastanowić się co robić dalej. Do zamknięcia została mi jeszcze jedna dosyć paląca sprawa – sprzedaż samochodu. Nie było jakoś super lekko, bo sezon się skończył i ceny gwałtownie szły […]

  • Podróż
  • Wymiar sprawiedliwości

    Czas w Christchurch mijał mi bardzo przyjemnie na lekkiej pracy i weekendowych aktywnościach z ludźmi wokół. Ciągle jednak pozostawała jeszcze jedna sprawa, którą należało doprowadzić do końca. Mój wypadek samochodowy. Przypomnę, że pod koniec października spowodowałem wypadek z motocyklem. Wyznaczono mi rozprawę sądową na listopad w Masterton niedaleko Wellington na północnej wyspie. Chcąc kontynuować podróż […]

  • Podróż
  • Hej w góry, w góry!

    W poprzednich postach opisywałem jak wyglądała moja praca w hostelu. Zdarzało się jednak mieć również dni wolne. A co najlepiej zrobić jak się ma dwa dni wolne? Iść w góry! Tak też spędzałem sporo z moich weekendów (które nie zawsze wypadały w kalendarzowy weekend 😉 ). Wszystkie poniższe trekkingi są w odległości max. 4  godziny […]

  • Podróż
  • Christchurch – feniks z popiołów

    Christchurch to miejsce, które mnóstwo Nowozelandczyków mi odradzało, mówiąc, że tam nic nie ma, nudy. Po przyjeździe stwierdziłem jednak, że nie warto ślepo ufać opiniom innych ludzi 🙂 Christchurch jest największym miastem południowej wyspy i z 404 tyś. ludzi zajmuje trzecie miejsce co do wielkości w Nowej Zelandii (daleko za Auckland z 1.6 mln mieszkańców […]

  • Podróż
  • Foley Towers

    Hostel Foley Towers istnieje od ok. 35 lat. Założyciele – państwo Foley są obecnie w podeszłym wieku, a hostelem zarządza ich córka (ok 50 lat) wraz z mężem. Nazwa hostelu ma nawiązywać do brytyjskiego serialu komediowego Fawlty Towers stworzonego w latach siedemdziesiatych m.in. przez Johna Cleese, członka grupy Monthy Pyton. Serial opowiada o hotelu prowadzonym […]

  • Podróż
  • Trudne sprawy

    10-tego grudnia dotarłem do Kaikoury, tym samym zakończyłem na razie etap zwiedzania Nowej Zelandii. W Kaikourze czekała na mnie praca! Jakieś dwa tygodnie wcześniej zacząłem rozglądać się za opcjami, rozesłałem kilka CV, dostałem jakieś odpowiedzi i w rezultacie przyjechałem do tego miasteczka, aby zacząć pracować jako manager w małym hostelu. Hostel był całkiem przyjemny, niewielki […]

  • Podróż
  • Jedziemy dalej!

    Z Dunedin do Christchurch droga staje się bardziej monotonna i nie obfituje w atrakcje, choć są dwa ciekawe miejsca. Pierwsze nazywa się Moeraki Boulders i są to śmieszne, perfekcyjnie okrągłe głazy rozrzucone po plaży. Wyglądają trochę jak smocze jaja czy coś 😉 Drugie miejsce to miasteczko Oamaru, które wygląda jakby było wyjęte z dziewiętnastego wieku. […]

  • Podróż
  • Brzegiem oceanu

    Podobno w Nowej Zelandii  nie ma miejsca oddalonego od oceanu bardziej niż 200km. Właściwe całe życie, wszystkie większe miasta ulokowane są na wybrzeżach, na południowej wyspie jest to głównie wschodnie wybrzeże, gdyż zachodnie jest odcięte pasmem gór, o czym miałem okazję się przekonać (a Wy razem ze mną 🙂 ). Wróciłem więc i ja nad […]