Mongolia – podsumowanie

Po powrocie z wyprawy w głąb Mongolii zatrzymałem sie na kilka dni znowu w Ułan Bator, aby doprowadzić sie do porządku. Tam spotkałem poznanego wcześniej Tomka. Ponieważ też wybierał się do Chin postanowiliśmy połączyć nasze siły i podróżować trochę razem. W międzyczasie Tomek zrozumiał, że źle policzył ważność swojej wizy i na opuszczenie Mongolii zostało mu półtorej dnia i 650 km do przejechania. Ale sprzyjało nam szczęście i złapaliśmy auto, które jechało całą noc. Na granicę dotarliśmy więc jeszcze ze sporym zapasem. 🙂

Czas na małe podsumowanie. W Mongolii spędziłem 28 dni i było to w sam raz. Wystarczająco, aby doświadczyć tego kraju i też aby trochę się zmęczyć i znudzić. Mongolia jest krajem, który zdecydowanie warto odwiedzić i zobaczyć, ale drugi raz już nie czuję potrzeby tam wracać.

Państwo można podzielić na dwa światy: wielka zakorkowana, brudna i pełna chaosu stolica i cała reszta kraju pusta, dzika i bardzo biedna.

DSC03173

DSC03214

DSC03215

Ten kraj to na prawdę piękne stepy, wolno pasące się bydło czy konie. Jurty i tradycyjne życie Mongołów zupełnie nie pasujące do XXI wieku.  Ludzie niesamowicie gościnni i dobrzy. Z drugiej strony duża bariera językowa, nawet często gesty nie pomagały. Dodatkowo najgorsza kuchnia ze wszystkich krajów, w których byłem. Cieżko znaleźć coś co wystaje poza zestaw: mięso, ziemniaki, makaron. Znikoma ilość warzyw i praktycznie zero owoców.

DSC03999

DSC04191

DSC03811

Co do ciekawostek to w Ułan Bator praktycznie co trzeci samochód to bardzo droga w Polsce Toyota Prius, a Mongołowie raczej nie są Rockefellerem wśród narodów. Mają natomiast całkiem spore zanieczyszczenie powietrza w mieście (miasto w dolinie, podobna sytuacja co w Krakowie) i co za tym idzie rząd postanowił postawić na ekologię i dofinansowuje 1000 dolarów do zakupu samochodu hybrydowego (jakim jest wspomniana Toyota Prius). Dodatkowo wzorowy mongoł posiadający eko samochód zwolniony jest z podatku od zanieczyszczeń.

DSC03250

Innym ciekawym krokiem w walce z zanieczyszczeniami, a także z przerazająchmi korkami to ograniczenie ruchu samochodowego. Jeśli rejestracja Twojego pojazdu (również eko) kończy się cyfrą 1 to nie wolno Ci jeździć w poniedziałki. Dwójki pauzują we wtorki itd.

Gdy już wyjedziemy na ulicę to poznamy prawo dżungli. Tomek ładnie stwierdził, że Mongołowie za szybko przesiedli się z konia na samochód. Zasady ruchu drogowego są proste. Robisz co chcesz i trąbisz, gdy ktoś inny robi coś co Ci się nie podoba. Zielone światło dla pieszych wcale nie oznacza, że musisz kogoś przepuścić. Wręcz przeciwnie, w dobrym tonie będzie obtrąbienie ludzi i przyspieszenie. Również policjant kierujący ruchem to tylko sugestia. Przecież to Ty masz samochód a nie on. 😉 Natomiast poza miastem obowiązkowo w nocy należy non-stop używać długich świateł, a wszystkich innych, którzy Cię oślepiają możesz obtrąbić.

Na koniec z troche innej beczki.  Mongolii nie idą na łatwizne. Nie możesz kupić butelki piwa 0.5l, coca-coli 1l, ani butelki wody 5l. Mozesz za to znaleźć pojemności: 0.45l, 0.9l, 4.8l.

Inny przykład to numeracja w blokach. Raz mieszkanie nr 1 jest na pierwszym piętrze, a raz na ostatnim.

Zdanie zakończenia zawsze sprawia trudność i kojarzy mi się ze szkolnymi wypracowaniami. Polecam wszystkkm podróż do Mongolii, zwłaszcza autostop z dala od stolicy. Jednak państwo to zajmuje zaszczytne ostatnie miejsce na liście miejsc, w których chciałbym zamieszkać 🙂

DSC04047

2 Comment

  1. Dorota Dąbrowska says: Odpowiedz

    Witam.
    Wreszcie mam namiar na Twojego bloga. Super zdajesz relacje z podróży. Ciekawostki lokalne zawsze dla mnie były najciekawsze.
    Skąd czerpiesz lokalne wiadomości jeśli był problem z komunikacją?
    Dorota Dąbrowska

    1. Grzegorz Burda says: Odpowiedz

      Witam 🙂

      Ciesze sie, ze blog sie podoba 🙂

      Problem z komunikacja w wiekszosci miejsc gdzie bylem jest spory. Od czasu do czasu znajduje sie jednak ktos kto wlada angielskim i wtedy zarzucam go milionem nurtujacych mnie pytan 🙂

Dodaj komentarz