Wlazł Burda na płotek…

Przekroczyliśmy granicę chińską i… niewiele się zmieniło. Dalej półpustynia i step, ludzie wyglądają tak samo i nawet język niewiele się różni. No tak, w końcu przygraniczny region nazywa się Mongolia Węwnętrzna i mieszkańcom rzeczywiście bliżej do północnych sąsiadów niż rodaków. Jednak im dalej jechaliśmy na południe tym bardziej krajobraz sie zmieniał. Pojawiły się zalesione wzgórza a potem góry. Zrobił się ciepło i duszno. Jedyna rzecz, która od razu za granicą diametralnie się zmieniła to infrastruktura. Biedne mongolskie drogi zastąpiły trzypasmowe autostrady, wielkie kilkupoziomowe ślimaki i czasem trzy równoległe drogi idące obok siebie. Jurty natomiast przeistoczyły się w duże miasta i blokowe osiedla.

DSC04290

DSC04338

Jazda przebiegała w miarę szybko. Ciekawi chińczycy często się zatrzymywali, a wtedy do akcji ruszał google translator i tłumaczył zdezorientowanemu kierowcy o co się rozchodzi. Do naszego pierwszego celu dotarliśmy więc bez większych przeszkód. Raz stopa złapała nam policja na autostradowych bramkach, raz złapał nas spory grad, który uziemił cały ruch, a raz przejechaliśmy kota, ale sam wskoczył pod samochód, podejrzewam stan depresyjny. A może uciekł z garnka? Przecież to Chiny ;))

DSC04353

DSC04360

Po trzech dniach jazdy od granicy dotarliśmy do małej wioski Jiankou pośród gór. Góry nie były zwyczajne bo na swym grzbiecie dzierżyły ruiny chińskiego muru.

DSC04424

Czas na trochę wiedzy. Mur Chiński to zespół fortyfikacji (mury, baszty, forty i naturalne ukształtowanie terenu) wybudowany w celu obrony przed najazdami ludów z północy. Ciągnie się na przestrzeni ponad 8000km. Mur budowano przez wiele setek lat, a pierwsze wzmianki siegają 600 r p.n.e. Natomiast obecną formę uzyskał za czasów dynastii Ming w XIV wieku. Mur oprócz znaczenia obronnego był również ważnym punktem handlowym.

Obecnie większość muru popada w ruinę. Dostępne są jednak dla turystów odrestaurowane kawałki głównie w okolicach Pekinu.

DSC04436

Wioska Jiankou otoczona jest praktycznie z trzech stron murem wznoszącym się wysoko na szczytach gór. Kiedyś był on dostępny dla turystów jednak popadł w ruinę. Nam to jednak nie przeszkadzało i właśnie tam rozpoczęliśmy nasz trekking. Nie byliśmy jedynymi, którzy weszli na mur, jest to popularne nieturystyczne miejsce (paradoks? 😉 ), ale myślę, że niewiele osób pokonało taką trasę jak my.

DSC04451

Fragmentem muru opuszczonym przez opiekuńcze państwo skutecznie zajęła się mstka natura. Posadziła na nim drzewa i krzaki, zniszczyła posadzkę, rozsadziła w wielu miejscach mury, zawaliła sporo baszt i zamieniła schody w lawiny kamieni.

DSC04475

DSC04479

Początek trekkingu był nie najgorszy. Pokonywaliśmy kolejne wzniesienia, przedzieraliśmy się przez krzaki, wspinaliśmy na resztki schodów i dachy wież obronnych. Cały czas zachwycał nas widok na doliny i na oiękny wąż murów snujący się pomiędzy wierzchołkami. A potem zaczęła się zabawa. Zrobiło się stromo. Schody zamieniły się w skały. Były momenty, że musieliśmy pokonać 15 metrowe pionowe skały z plecakami (a Tomek dodatkowo z hulajnogą). Do trekkingu dołączyła prawdziwa wspinaczka skałkowa. Nie ukrywam, że nie było to najbezpieczniejsze co robiłem w życiu, nikt nie zapewnił nam kasków ani uprzęży. Momentami nie wierzyłem, że będziemy w stanie iść dalej. Na szczęście był nas dwóch co zwiększało bezpieczeństwo i motywację.

DSC04642

DSC04644

DSC04767

DSC04784

Noc spędziliśmy przy wieży obronnej na jednym z wyższych szczytów. Za nami i przed nami były jedne z trudniejszych podejść. Spaliśmy więc w bardzo niedostępnym miejscu co potęgowało niesamowity klimat nocy na murze chińskim. W dali świeciły światła Pekinu.

DSC04721

DSC04731

Po ok. 15 km dotsrliśmy do turystycznej części muru w miejscowości Mutianyu. Piękne zadbane chodniki, odrestaurowane mury. Czyściutko. Co krok sprzedawcy z pamiątkami i wodą. No i turyści. Nagle znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie. W tym klimacie pokonaliśmy ostatnie 5km trekkingu.

DSC04918

Ciężko słowami opisać jak niesamowity jest mur chiński zwłaszcza, gdy polski nie był ulubionym przedmidotem w szkole;). Niezrozumiałe jest dla mnie w jaki sposób go budowano. Ile cegieł trzeba było wypalić i wnieść na górę…  a widziałem zaledwie niewielki fragment…

Wierzę, że zdjęcia choć trochę oddadzą klimat. Dla mnie część nieturystyczna muru ma 9/10. Zdecydowanie najciekawsze miejsce jak do tej pory w podróży.

DSC04539

DSC04641

DSC04671

DSC04673

DSC04736

DSC04760

DSC04775

DSC04770

DSC04785

DSC04861

DSC04890

W górach jak wiadomo pogoda zmienia się błyskawicznie!

DSC04941

3 Comment

  1. hotmail says: Odpowiedz

    A buty zmieniłeś? W kontekście ostatniej foty 🙂

  2. Fajne fotki, pozdrawiam.

  3. Marcin says: Odpowiedz

    Fajnie się to czyta. Co tam w Chinach?

Dodaj komentarz